Jakub T.
1/5
Na początku współpracy było w porządku. Do czasu. Wyjazd autem zagranicę. Ktoś wjechał nam w tył (praktycznie zero uszkodzeń). Kontakt z wypożyczalnią utrudniony. Po kilku dniach pękła opona (w niedzielę). Zero kontaktu w jakiejkolwiek formie — nawet na FB i MSN. Musieliśmy sami ogarnąć mobilny serwis wulkanizacyjny z Polski + zapłacić też za nową oponę. Ponadto zegarek cyfrowy został w aucie. Nie odzyskałem go do dziś. Propozycja? Nie policzymy za 1 dzień zwłoki, która to wynikała z tego, że nie mieliśmy kontaktu z wypożyczalnią i musieliśmy sami organizować serwis. Pierwszy raz nie sprawdziłem bagażnika — nawet trójkąta nie było w środku, nie mówiąc już o zestawie naprawczym, czy kole zapasowym. Co usłyszałem? Że w tych autach (BMW) to nie ma takich rzeczy w zestawie (zawsze były). To był ostatni raz (a byłem stałym klientem). Właściciel nawet nie pofatygował się sam wyjaśnić/przeprosić/porozmawiać. Mega słabo. Nie polecam.
Edit: Co za kłamstwo. A nawet stek kłamstw. Od matki właściciela usłyszałem, że jest na urlopie. Mam zdjęcia na potwierdzenie tego, że nie wyposażyliście auta nawet w trójkąt, nie mówiąc o zestawie naprawczym. Mam też screeny potwierdzające to, że nie raczyliście ani odebrać wielokrotnie telefonu, ani zadzwonić, ani NAWET ODCZYTAĆ wiadomości na messengerze DO TEJ PORY (ta platforma pokazuje, kiedy wiadomość została wyświetlona i przeczytana). Jak widać na zdjęciach, opona pękła na parkingu, NA TRAWIE. Musiałem dzwonić do serwisu autoryzowanego BMW na numer z naklejki na drzwiach, bo nikt nie odbierał u Was. Może warto zainwestować w wyszkolony personel, jak się jedzie na urlop, a nie zostawiać biznes na barkach nastoletniego syna (który nota bene kilkukrotnie się spóźniał na odbiór auta — i na to też mam dowody) i matki. Pan się bawił na urlopie, a nie był w szpitalu — co również widać po zdjęciach na Pana profilu na FB. Żenada poziom max. Mam jeszcze udostępnić foty rejestru połączeń, żeby Pana do reszty pogrążyć? Przez dwa dni to Wy w ogóle nie odbieraliście telefonu. Co za tupet. Pan mi pisze, że jestem nieporadny? Wolne żarty. Gdybym był faktycznie nieporadny, nie załatwiłbym w niedzielę mobilnego serwisu wulkanizacyjnego z Polski, który jeszcze dysponował oponą pasującą do auta. Za ten serwis musiałem też sam zapłacić. Na SMSy nie odpowiadaliście, na MSN do tej pory Pan nie przeczytał wiadomości (to są screeny z tej chwili), kilkanaście połączeń mam wykonanych i żadne nie zostało odebrane. To samo z mailami. W sierpniu musiałem się przypomnieć o fakturę, bo nawet jej nie dostałem. A najlepsze, że Pan w ogóle się ze mną nie skontaktował po tej sytuacji. A korzystałem z Waszych usług często. Wszystko było super, dopóki nie było awarii i nie dotrzymaliście warunków umowy — w postaci chociażby braku koła zapasowego lub zestawu naprawczego. Życzę Panu samych takich klientów, jak Pan w stosunku do mnie przy tym wynajmie.
Edit: Widzę, że poprzednia opinia została całkowicie napisana od nowa. Zostawię swoją wersję, aby inni użytkownicy mieli pojęcie, jak przebiegała wymiana zdań. Teraz Pana opinia jest profesjonalna i nie zawiera inwektyw w stylu 'nieporadny', 'niedojrzały'.
Panie Marcinie, trójkąta ani zestawu naprawczego nie było. Kontaktu z firmą również. Wszystko, co napisałem, jest zgodne z prawdą. Miał Pan czas na rozmowę ze mną o tej sprawie — dokładnie 247 dni (do wczoraj, kiedy to umieściłem opinię). Nie podjął Pan żadnej próby kontaktu przez ten czas. Zatem — czas na rozmowy o tej sprawie już minął.