michauWTF
1/5
w skrócie: stanowczo odradzam jeśli szukasz bezproblemowej, bezstresowej i przede wszystkim miłej wypożyczalni rowerowej.
Wypożyczyliśmy małą grupką rowery elektryczne. Pech chciał że podczas 7 godzinnej trasy już drugiej godziny jazdy zaliczyłem kraksę, bo rozpędzony wjechałem w bardzo grząski piasek na szosie który wyhamował mnie do zera i zrobiłem fikołka przez ramę. Zgubiłem dzwonek który był przy kierownicy i wyraźnie przeszlifowałem klamki od hamulców. Kontynuowałem jazde na rowerze pozostałe 5 godzin, bo nic nie dyskwalifikowało roweru z dalszej jazdy. Baterii nie starczyło nam na powrót i dosłownie 4,4km przed wypożyczalnią przedzwoniliśmy czy jest szansa na dostarczenie baterii. Pani właściciel się zgodziła. Po powrocie do wypożyczalni jeszcze z 10 minut porozmawialiśmy, przekazałem do ręki rozwalony dzwonek który znalazłem na ziemi po upadku, opowiedziałem z humorem jak zrobiłem sobie opatrunek polowy po upadku i rozeszliśmy się do domów. Pani właściciel powiedziała że odezwie się wieczorem z wyceną części po moim wypadku.
Zadzwoniła Pani właściciel mówiąc jak to jestem niesprawiedliwy, że chciałem ją oszukać i dlaczego ukrywałem że upadłem na rowerze XD. Odpowiedziałem że przecież rozmawialiśmy o tym, i nawet przekazałem rozwalone elementy które znalazłem na trasie po wypadku. Powiedziałem że przecież na monitoringu wypożyczalni może zobaczyć jak wskazuje na to co przetarłem i co zgubiłem, i na monitoringu widać jak pokazuje swój prowizoryczny bandaż który zrobiłem po upadku a nawet widać jak robię zdjęcia szkodom i przekazuje zepsute części do ręki. Pani właściciel powiedziała że to bez znaczenia bo monitoring i tak nie ma głosu (jakby to coś zmieniało XD) usłyszałem jeszcze kilka razy porównania do oszustów, a gdy odpowiedziałem że nie wiem na czym miała polegać moja nieuczciwość skoro wielokrotnie pokazywałem że zrobiłem "szlifa" na rowerze, to usłyszałem uniesione "NIE PRZERYWAJ MI TERAZ". Mam w nawyku gadać w trybie głośno mówiącym, bo wbudowany głośnik w telefonie jest bardzo cichy. Znajomi którzy byli u mnie tego wieczoru podczas rozmowy telefonicznej popatrzyli się na siebie z niesmakiem bo nikt nie dowierzał że można tak się odzywać do klienta. Pani wyceniła straty na 250zł. Dzwonek który zażyczyła sobie za 20zł kosztuje 2,99 + wysyłka, a manetki które jej zdaniem kosztują 90zł są dostępne detalicznie za 45zł. Te same manetki bezpośrednio u producenta kosztują 7$ czyli jakieś 28zł. Kiedy powiedziałem Pani o tym, to odpowiedziała mi że kłócę się o "głupie 10zł". Pani właściciel jeszcze ze dwa razy powiedziała że jestem nieuczciwy i że i tak jest łaskawa że nie policzyła sobie za paliwo że musiała do nas pojechać 4km. Przeciętny bus pali ok 10l na 100km. Daje to ok 29 gr. Proszę o danę do przelewu to chętnie oddam 29 groszy za paliwo, mimo że to ja podobno czepiam się o durne 10zł.
Pierwszy raz byłem porównany do złodzieja i oszusta mimo że:
- sam z własnej woli robiłem zdjęcia szkód
- opowiadałem o upadku 2 razy, a Pani właściciel sama opowiadała jak mąż wywrócił się w podobny sposób goniąc syna
- przekazałem do ręki wszystkie elementy który znalazłem po upadku
- sam upomniałem się że wszystko widać na monitoringu
- sam prosiłem o dokument zakupu nowych części, których nigdy nie zobaczyłem na oczy mimo próśb mailowych i telefonicznej.
Na koniec wklejam zdjęcia szkód które rzekomo zatajam przed całym światem, FBI, KGB i innymi służbami.
Moja ocena jest podyktowana tylko obsługą klienta. Nie mam zastrzeżeń do Pana Marcina który jest pogodną osobą, ani do floty rowerów. Jestem pokorny i chętnie zapłaciłbym za szkody. Nie dostałem minimum uprzejmości ze strony Pani właściciel, która swoją kulturą przypomina pijanego wujka na weselu, a nie kogoś kto ma procesować podstawowe obowiązki w firmie. Jeśli będzie taka potrzeba to bez problemu wrzucę całą rozmowę telefoniczną do odsłuchu którą nagrałem. Wmawianie słów których nie powiedziałem i sytuacji w których nie byłem to albo wczesne objawy schizofrenii, albo bezpodstawne bycie opryskliwym.