Jakub S.
5/5
Jedna z niewielu wypożyczalni samochodów w Warszawie, w której słowo właściciela pokrywa się z tym co otrzymuje klient. Chciałem wystawić 5 gwiazdek godzinę od otrzymania kluczków do wynajętego auta, ale stwierdziłem, że się powstrzymam i jak bardzo dobrze, że tak właśnie zrobiłem. W tamtym wypadku opinia byłaby krótsza, zdawkowa niemal, w końcu wszystko tak jak być powinno - po prostu było, natomiast to co się wydarzyło zadziwiło nawet mnie. Pierwsza zadziwiająca sytuacja, wjechałem w dziurę, która bardziej przypominała odwiert naftowy i tak, to w naszym pięknym stołecznym mieście Warszawie. Oczywiście w panice i z lekkim wstydem zatrzymałem się od razu aby sprawdzić czy coś się stało. Wizualnie nic. Tutaj szybki telefon do firmy Rentline.pl o zaistniałej sytuacji i z informacją, że jeśli wszystko wygląda i jedzie "okej" to jest okej i mam się nie przejmować. Spadł mi nie kamień, a głaz z serca. Drugie zdziwienie, po 30 minutach nagle pojawia się kontrolka i od razu czuję ponownie wspomniany głaz na sercu. Po szybkim sprawdzeniu komputera pokładowego okazuje się, że to ciśnienie w oponie, no tak, w końcu uderzenie było, opona niska, coś mogło się stać. Ponowny telefon z informacją do rentline.pl, że jednak może nie być "ok". I tutaj ciąg dalszy zaskoczenia. Dostałem zapewnienie (po podaniu mojej lokalizacji), że w ciągu godziny otrzymam drugie auto (było dobrze po godzinie 19 w poniedziałek) Pi razy drzwi, po 40 minutach pojawia się o to zbawca, nowy pojazd z wypożyczalni. Krótka rozmowa, żadnych reportaży jak do gazet i już jechałem ponownie. Następnego dnia otrzymałem telefon, że z autem wszystko jest okej i wcześniej w nim był już problem z czujnikiem powietrza, ale woleli tego nie mówić aby sprawdzić co było rzeczywiście przyczyną. Dodatkowo sprawdzili auto pod kątem uszkodzeń mechanicznych i nic nie wykryli. Zwykły zbieg okoliczności! Ostatnia prosta i ostatnie zdziwienie, a mianowicie zdawanie auta. Każdy kto już wynajmował auto wie, że delikatnie rzecz ujmując różnie bywa przy oddawaniu auta, tu ryska, tam coś...a tu nic! Nie chciałem być niefair i zapytałem o sytuację z dziurą i tym, że podstawili drugie auto. W odpowiedzi usłyszałem, że jeśli nic się nie stało z autem to pozostaje się cieszyć, że i też moje bezpieczeństwo nie ucierpiało i całość rozeszła się po kościach. Dla takich sytuacji w recenzjach powinna być możliwość wystawienia szóstki. Dziękuję zespołowi rentline.pl i właścicielowi, Panu Łukaszowi za mistrzowskie podejście biznesowe i najważniejsze, czyli ludzką empatię. Raz jeszcze dziękuję i przepraszam za problem! Do zobaczenia!